"Postkomunistyczny aparatczyk". Prezydencki minister o Czarzastym

Dodano:
Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu Źródło: Piotr Molęcki / Kancelaria Sejmu
USA zerwały kontakty z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. – Dyplomacja od tego jest, że jak się obraża prezydenta, to się reaguje – powiedział szef BPM Marcin Przydacz.

Decyzję o zerwaniu kontaktów z Włodzimierzem Czarzastym przekazał w czwartek za pośrednictwem mediów społecznościowych ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Tom Rose.

"Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów, ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Trumpa stały się poważną przeszkodą dla naszych doskonałych relacji z premierem Tuskiem i jego rządem" — napisał na platformie X amerykański dyplomata. "Nie pozwolimy nikomu szkodzić stosunkom polsko-amerykańskim ani okazywać braku szacunku prezydentowi Donaldowi Trumpowi, który tak wiele uczynił dla Polski i narodu polskiego" — dodał Rose.

Przydacz: Tusk ochoczo wchodzi w obronę postkomunistycznego kolegi

Do sytuacji odniósł się w piątek szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Prezydencki minister zwrócił uwagę na zachowanie premiera Donalda Tuska.

– Byłem świadkiem podobnej wymiany zdań jakiś czas temu pomiędzy ambasadorem Niemiec a jednym z posłów, europosłów, w której też ambasador Niemiec dość impertynencko odnosił się do polskiego polityka i nie zauważyłem wówczas reakcji pana premiera, aby skrytykował ambasadora Niemiec, natomiast tutaj wchodzi od razu ochoczo w obronę swojego postkomunistycznego kolegi – powiedział Przydacz na antenie Radia Wnet.

Szef BPM stwierdził, że "cała ta dyskusja jest dość absurdalna". – Absurdem nr 1 jest to, że ktoś w Knesecie i w Izbie Reprezentantów wpadł na pomysł, że może chcieć zapytać pana Czarzastego o sprawę Nobla dla Donalda Trumpa. Na Boga ojca, co to jest za pomysł w ogóle, żeby pytań pana Czarzastego, postkomunistycznego aparatczyka, czy on będzie popierał Nobla dla Trumpa – powiedział prezydencki minister.

Szef BPM o Amerykanach: Dyplomacja jest od tego

– Pan Czarzasty, gdyby był dyplomatą albo politykiem myślącym w kategoriach interesu państwa polskiego, to uznałby "dobrze, pytają mnie, wiadomo, że ja nie będę popierał Trumpa, bo ja mam raczej czerwony krawat, niż biało-czerwony, zostawię to pismo w szufladzie, trudno" – powiedział Marcin Przydacz. – Pan Czarzasty stwierdził, że będzie robił na tym politykę. Wyszedł na konferencję i oczywiście, korzystając z wolności słowa, jasne, ale bardzo mocno skrytykował prezydenta Stanów Zjednoczonych i musiał się spodziewać, że na to może być jakaś reakcja – dodał.

Marcin Przydacz zwrócił uwagę na charakter stanowiska Thomasa Rose'a. – Zareagował ambasador, że nie pozwala krytykować swojego prezydenta, trochę taka jest jego rola (...) i z tego się bierze cała afera: Czarzasty uznał, że będzie robił punkty polityczne na polityce antytrumpowskiej, Amerykanie na to reagują, bo dyplomacja od tego jest, że jak się obraża prezydenta, to się reaguje – powiedział szef BPM.

Źródło: Radio Wnet / 300polityka.pl, DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...